eduskrypt.pl - platforma nominowana do WORLD SUMMIT AWARD 2007

Nauka i biznes, czyli dlaczego polscy naukowcy nie chcą jeździć ferrari

Z punktu widzenia inwestora, na polskim rynku nie ma żadnych projektów naukowych, które można by było finansować na zasadach rynkowych - uważa Barbara Nowakowska z Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych. „Dlaczego w Polsce nie ma kto finansować innowacji? "Ponieważ nasi naukowcy oczekują wsparcia finansowego, a nie inwestowania na zasadach komercyjnych. Od pomocy jest państwo, a inwestor ma na celu osiąganie zysków. Inwestorzy kapitałowi nie chcą wspierać ideałów, choćby były szczytne dla nauki” – podkreśla Barbara Nowakowska z Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych.

SĄ WYNALAZKI, NIE MA PROJEKTÓW INWESTYCYJNYCH

„Inwestor kapitałowy nie może finansować projektu ani zespołu badawczego; to może robić np. rząd albo Komitet Badań Naukowych. Instytucje finansowe, banki lub fundusze inwestują w firmy, a opłacalność inwestycji oceniają m.in. na podstawie biznesplanu” - tłumaczy specjalistka.

Nie wystarczy dobry wynalazek. Aby ktoś zajął się finansowaniem projektu naukowego należy utworzyć spółkę, w której musi zostać powołany zespół zarządzający, złożony z szefa sprzedaży, strategii i finansów.

„W Polsce nie powstają spółki, w które można inwestować. Powszechna jest natomiast sprzedaż licencji, także za granicę. Jest to działalność bezsensowna, ponieważ przychody z licencji są niewielkie w porównaniu z wniesieniem technologii do spółki i dochodami z tytułu praw autorskich” – ocenia Nowakowska.

NAUKOWCY NIE CHCĄ JEŹDZIĆ FERRARI?

Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych samo nie inwestuje. Pełni funkcję edukacyjną, lobbingową, działa jako partner. Intelcapital, który inwestuje w przedsięwzięcia innowacyjne, należy do stowarzyszenia. Fundusz ten ma bardzo złe doświadczenia z działalności na rynku polskim, zwłaszcza w zakresie współpracy z jednostkami naukowo-badawczymi.

„Środowiska naukowe nie są zainteresowane wdrożeniami” – zaznacza Nowakowska powołując się na wspomniane doświadczenia. Jest przekonana, że naukowcy wstydzą się zarabiać na swojej pracy.

„W Polsce nie ma +efektu ferrari+. Koledzy z uczelni nie patrzą na swoje osiągnięcia przez pryzmat finansów” – mówi.

Problemy pojawiają się także na linii uczelnia-inwestor. Jest kwestią bezsporną, że w spółce z o.o. kapitał należy do finansującego. Wątpliwości dotyczą jednak składu osobowego spółki. Zdaniem inwestorów, powinien do niej przystąpić ktoś w imieniu uczelni oraz sam wynalazca. Twórca technologii musi być zainteresowany rozwojem spółki, a nie, na przykład, pracą nad konkurencyjnym produktem, który wyprze z rynku jego poprzedni wynalazek.

POLSKIE REALIA

W opinii członków stowarzyszenia, bardzo trudno jest wydostać projekt z polskiej uczelni. Trudno jest znaleźć osoby, które chciałyby podejmować decyzje związane z urynkowieniem technologii lub  wynalazku. Ogromne kłopoty wiążą się również z wyceną.

„Jeżeli ktoś z uczelni, na przykład rektor, podejmie się wyceny, a projekt osiągnie sukces rynkowy i okaże się wart więcej, NIK prawie na pewno postawi zarzut zaniżenia wyliczeń” – mówi Nowakowska.

„A przecież bez wstępnej wyceny nie można w ogóle doprowadzić do urynkowienia projektu” – dodaje.

Stowarzyszenie proponuje zatem systemowe rozwiązanie problemu. Najlepiej byłoby, gdyby negocjacje w imieniu uczelni prowadził ktoś z zewnątrz, np. firmy doradcze wybierane w drodze przetargu. „Negocjacje z inwestorami to rozmowy z doświadczonymi graczami na rynku. Ryzyko takich rozmów należy zdjąć z uczelni, która nie ma takich zadań w statucie” – mówi Nowakowska.

FUNDUSZE I ANIOŁY BIZNESU

W krajach wysoce innowacyjnych projekty naukowe finansowane są przez fundusze venture capital lub przez tzw. aniołów biznesu.

Venture capital finansują późne (z punktu widzenia uczelni) etapy innowacji, czyli inwestują w spółki już tworzone przez naukowców. Fundusz inwestuje w firmy niepubliczne, bez zdolności kredytowej, nie działające na giełdzie. Firmy te mają niewielkie aktywa i potrzebują ogromnych środków finansowych.

Anioły biznesu to odpowiednicy dawnego mecenasa. Osoby te zwane są również indywidualnymi inwestorami profesjonalnymi. Środowisko "aniołów" tworzy najczęściej emerytowana kadra zarządzająca dużych firm, ludzie zamożni i doświadczeni. Dzięki "aniołowi", który wręczył kilku młodym informatykom czek na 100 000$, rozwinęła się na przykład największa światowa wyszukiwarka – Google.

OD WYNALAZKU DO RYNKU

Analiza projektu inwestycyjnego oparta jest o kryteria komercyjne.

„Zysk pojawia się dopiero po zakończeniu inwestycji, zatem niezwykle ważnym elementem planu jest tzw. strategia wyjścia, zawarta w biznesplanie. Nawet najciekawszy projekt nie uzyska finansowania, jeśli nie będzie wiadomo, jak inwestor może się wycofać ze spółki z wynalazcą” – podkreśla Nowakowska.

Droga od wynalazku do rynku rozpoczyna się w instytucji naukowo-badawczej. Jej działalność finansowana jest przez budżet, grantem na badania. Kiedy naukowiec lub grono badaczy uzna, że produkt warto poddać weryfikacji rynkowej i technologicznej, musi zastanowić się nad opatentowaniem technologii. Własność intelektualna powinna podlegać ochronie patentowej. Chodzi bowiem o to, żeby nie tworzyć spółki opartej o wynalazek, do którego mają prawo osoby trzecie.

„Bywa, że ciekawe projekty nie uzyskują ochrony patentowej, ponieważ nie opłaca się to uczelni. Jest to uzasadnione w przypadku produktów trafiających w wąską niszę, których rynek komercyjny nie zaakceptuje, jednak w przypadku obiecującej technologii stanowi błąd. Nawet genialny wynalazek, który nie jest chroniony, nie zdobędzie inwestora” – podkreśla Nowakowska.

KOMERCJALIZACJA WYNIKÓW BADAŃ, CZYLI CZEGO W POLSCE  NIE MA

Etap komercjalizacji następuje w spółce, którą ma finansować inwestor kapitałowy. Tu rozwija się technologię, analizuje zastosowanie wynalazku i ocenia rynek.

„Technologie tworzone dla samej satysfakcji wynalazców nie znajdą naszego zainteresowania. Innowacja powinna rozwiązywać konkretny, szeroki problem komercyjny, a czas jej wdrożenia nie może być zbyt długi” – wylicza członkini stowarzyszenia.

Na etapie komercjalizacji wynalazek jest już produktem rynkowym. Jeżeli przejdzie pozytywnie test pierwszych klientów, musi zostać wyceniona własność intelektualna.

„Istnieje wiele form wyceny - kosztowa, rynkowa i dochodowa. Ta ostatnia ocenia zdolność do generowania zysków w przyszłości i polega na zdyskontowaniu przepływów pieniężnych w danym okresie (obliczeniu obecnej wartości przyszłych strumieni finansowych – przyp. PAP). Stopa dyskonta  (można przyjąć, że jest to odwrotność stopy procentowej - PAP) dla przedsięwzięć innowacyjnych może sięgać 50 proc. Dla porównania - dyskonto bonów skarbowych wynosi 4 proc. Łatwo wyliczyć, jak ogromną wartość musi generować przedsięwzięcie, aby inwestycja okazała się opłacalna” – podsumowuje Nowakowska.

NAUKOWIEC CZY BIZNESMEN?

Zdaniem inwestorów, polscy naukowcy nie chcą wychodzić poza laboratoria. Oczekują jedynie finansowego wsparcia. Nie są więc dla funduszu lub  banku równorzędnym partnerem, ponieważ partner nie szuka wsparcia, lecz udziału w zyskach.

„Bądź wybitny, stwórz wyśmienity projekt naukowy, ale również skonstruuj biznesplan i sprawdź, czy rynek kupi twój wynalazek. Następnie kup sobie patent, załóż z nami spółkę, a potem rozwijaj ją i swój produkt, a nie pracuj nad wyrobem konkurencyjnym” – tak w dużym uproszczeniu przedstawić można postulaty Stowarzyszenia Inwestorów.

O braku zainteresowania taką formą współpracy może świadczyć fakt, że prezentacji Barbary Nowakowskiej pt. "Oczekiwania inwestorów kapitałowych w zakresie komercjalizacji wyników badań naukowych”, słuchały zaledwie trzy osoby. Spotkanie, zorganizowane przez Uniwersytecki Ośrodek Transferu Technologii w Warszawie, odbyło się 25 kwietnia w ramach Seminariów Nauka-Gospodarka.

Kto ma rację? Czy naukowcy powinni stać się biznesmenami, „graczami rynkowymi” walczącymi o klienta? Oczekiwania inwestorów oparte są na doświadczeniach innych krajów. Czy jednak nie powinny one ulec zmianie, skoro – jak dotąd – żaden polski projekt nie przeszedł postulowanej drogi? A może to polskie środowiska akademickie powinny dostosować się do wymogów rynku?

Jedno wydaje się pewne: jeżeli któraś ze stron nie ustąpi, Polska wciąż będzie wlokła się w ogonie innowacyjnych państw.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Olszewska

 góra strony




Koszyk jest pusty
Zaloguj się:

adres e-mail:

hasło:
   
« Zarejestruj się
Wpisz pobrany
kod dostępu:
 
Polecamy:
















Google
    
UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii, proszę zapoznać się z polityką prywatności platformy edukacyjnej eduskrypt.pl
ZAMKNIJ