eduskrypt.pl - platforma nominowana do WORLD SUMMIT AWARD 2007

Błyskawiczna moda na FLASH MOBS

Wojciech Wiśniewski - BŁYSKAWICZNA MODA NA FLASH MOBS

Postępująca od dłuższego czasu erozja sfery społecznej wzmaga coraz częściej usilne próby odbudowy życia zbiorowego. W rezultacie, na horyzoncie rzeczywistości, pojawiają się zupełnie odmienne, nieopisane dotąd formy aktywności społecznej. Formy, które rodząc się na gruncie nowych możliwości komunikacyjnych, wyrażają niezbędną do życia jednostki potrzebę przynależności do wspólnoty. W świecie, w którym wszystko staje się płynne i złudne, głód przynależności niewątpliwie nie ustaje, a wręcz nasila swe symptomy. Przyczyną tego stanu rzeczy jest ulotny charakter współczesnych wspólnot, które nie oferują swoim członkom tego samego wsparcia, jakie dawały niegdyś społeczności klasyczne/proste. Dlatego też dzisiejsze wspólnoty nazywane są często „nowoplemionami” i jak pisze Zygmunt Bauman: „…muszą być budowane każdego ranka na nowo i odtwarzane, co godzina (…) Byt nowoplemion jest kruchy. Nabierają one pozoru cielesności dzięki nagłej kondensacji uczuć – ale cielesność ta jest złudna, bo każdej chwili grozi emocjom wyparowanie. Życie nowoplemion bywa więc krótsze niż pozory kazałyby się spodziewać; ale nawet krótki żywot byłby nie do pomyślenia, gdyby ulotność nowoplemiennej rzeczywistości, kapryśność na emocjach tylko opartego bytu z góry uznawano, i gdyby się z losem godzono” [1] . Jedynym klejem, jaki spaja współczesne społeczności staje się, zatem poczucie empatii, ale jej efemeryczny charakter powoduje, że wspólnoty te nie trwają długo i gdy tylko przestają być atrakcyjne, gasną niczym jasne światło lampy błyskowej. Wydaje się, że najdoskonalszym tego przykładem są obecnie flash mobs, czyli „błyskawiczne masy”, które pojawiają się w określonym miejscu, aby po chwili zniknąć, rozpłynąć się w pejzażu codziennej rzeczywistości. Ze względu na swój ekscytujący, spontaniczny charakter, zjawisko to niewątpliwie prowokuje do głębszej analizy i refleksji nad zachodzącymi zmianami w sferze społecznej.

W niniejszych rozważaniach proponujemy zatem spojrzeć na flash mobs zarówno jak na pewien fenomen społeczny, jak i zastanowić się nad ludycznym charakterem owego zjawiska. Wszystko, bowiem zaczęło się od absurdalnego eksperymentu, który rodząc się w wirtualnej przestrzeni Internetu stał się nową rozrywką mas.

Skąd przychodzą migotliwe masy?

Flash Mobs, to termin określający grupę ludzi, którzy mobilizując się przy użyciu Internetu i innych mediów elektronicznych, spotykają się we wcześniej wyznaczonej czasoprzestrzeni, aby wykonać określoną akcję oraz szybko się rozejść [2] . Pierwsza akcja flash mobs odbyła się 3 czerwca 2003 roku w Nowym Jorku. Jej inicjatorem był 28-letni „Bill”, którzy korzystając z Internetu doprowadził do spotkania jego znajomych w czterech barach na Manhattanie. Niedługo po tym flash mobs zaczęły pojawiać się w innych miastach, aż w końcu rozprzestrzeniająca się niczym wirus idea objęła swym zasięgiem cały glob. W Londynie tłoczno zrobiło się w jednym z rzadko odwiedzanych sklepów meblowych, w którym zebrani jednocześnie wyciągnęli telefony komórkowe i zaczęli głośno zachwalać nie wystawiony w sklepie towar. W Japonii fani Matrixa zorganizowali publiczny performace, którego uczestnicy ubrali się w charakterystyczny, czarny strój agenta Smitha. Pierwsza akcja w Europie, jaka miała miejsce w Rzymie, przyciągnęła około trzysta osób, które, ku zaskoczeniu obsługi, pytały w księgarni muzycznej o nieistniejącą książkę. Zjawisko Flash mobs stało się popularne również w Polsce, a głównymi centrami spotkań stały się: Warszawa, Lublin, Katowice, Bydgoszcz i Radom. Jedną z pierwszych akcji zorganizowali członkowie Warszawskiego Frontu Abstrakcyjnego, którzy na swojej stronie internetowej tak oto umotywowali swoje działania: „Ludzie są żądni sensacji i jest to całkiem normalne. Często zainteresowanie potrafi wywołać nietypowe zachowanie jakiejś osoby w miejscu publicznym. Wtedy tłumy koncentrują się na obserwacji tego jednego osobnika i często czerpią z tego ogromną satysfakcję. A co jeśli w tłumie znajdą się dwie nietypowe osoby? A co jeśli znajdzie się ich 5,6 albo 7? A jeśli będzie ich tak dużo, że stanowić będą większość? Tak, to właśnie wtedy w głowie większości obserwatorów pojawia się pytanie , albo , albo po prostu <...?> [3] .

Jeśli zatem spróbujemy zinterpretować zjawisko flash mobs poprzez pryzmat powyższej wypowiedzi, dojdziemy do wniosku, że jest to działalność mająca na celu reorganizację przestrzeni społecznej. To próba zapanowania nad obojętnym tłumem poprzez nagłe obnażenie jego cech oraz demontaż codziennej rutyny. Bronią staje się natomiast określone, zazwyczaj absurdalne działanie. Jednoczesne upuszczenie łyżeczek na stacji metra, czy też wydawanie dziwnych odgłosów doprowadza obserwatorów do dezorientacji i przekonania, że zauważone zdarzenie jest dziwnym przypadkiem. Towarzyszące temu przełamanie pewnych barier, pokonanie dystansu, jaki dzieli wypełniające tłum monady doprowadza ostatecznie do wytworzenia się spontanicznej communitas. Jest to oczywiście wspólnota chwilowa, która nie trwa dłużej niż kilka minut, ale może właśnie ta krótkotrwała sytuacja pobudza do refleksji nad stanem życia społecznego. Zresztą, jeśli spojrzymy na to zjawisko z nieco innej perspektywy, okaże się, że tworząca się wspólnota wcale nie jest taka efemeryczna, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Spotykający się na forach dyskusyjnych, wymieniający się nowymi pomysłami i informacjami o akcjach uczestnicy flash mobs sami w sobie stanowią wspólnotę z tym, że „wirtualną”. W dzisiejszym, zmediatyzowanym świecie życie społeczne coraz częściej przenoszone jest do sieci, zmieniając swój charakter i tryb. Niektórzy badacze uważają, że ta zmiana doprowadza do sytuacji, w której nasze bytowanie opiera się na koegzystencji „zawsze nieobecnych z zawsze nieobecnymi” [4] . Jak się jednak wydaje rozgrywające się przed monitorem życie społeczne ma swój efekt uboczny – rodzi potrzebę przeniesienia społecznych interakcji do świata rzeczywistego i odbudowy życia lokalnego. Dobrym przykładem na poparcie tej tezy jest zjawisko flash mobs, które staje się skrajnym manifestem idei zbierania się i kooperacji.

Ta nagła erupcja „socjalności” zaskakuje, zatem nie tylko swoim spontanicznym, lokalnym charakterem, ale również popularnością i globalnym rozmachem. Aby się o tym przekonać wystarczy wystukać w jednej z sieciowych wyszukiwarek hasło: flash mobs, a już po chwili pojawią się przed nami setki adresów stron poświęconych temu zjawisku. Ponieważ uczestnicy umawiają się na akcje wykorzystując Internet, telefony komórkowe rodzi się często spostrzeżenie, że efektywność tego typu działań jest wynikiem postępu technicznego. To technologia pozwala na szybkie, kolektywne działanie, co doprowadza wielu do przekonania, iż flash mobs jest wyrazem nowego rodzaju aktywizmu. Różnorodny charakter poszczególnych akcji prowokuje obserwatorów do doszukiwania się w nich ukrytych sensów i wysuwania daleko idących wniosków. Wydaje się jednak, że takie podejście nie zbliża nas do odpowiedzi na pytanie: czym są „błyskawiczne masy”? Trudno, bowiem zebranie fanów Matrixa uznać za przejaw aktywności politycznej. Jest to raczej działanie służące rozrywce, podczas którego dochodzi do nagłej transformacji przestrzeni społecznej.

Elektroniczny Flanuer

W „Etyce ponowoczesnej” Zygmunt Bauman przypomina m.in. postać miejskiego spacerowicza – flanuera, dla którego ulice dziewiętnastowiecznego Paryża stanowiły miejsce spektaklu [5] . Spacerowicz bawił się czyniąc innych przechodniów aktorami własnego teatru. Obserwując bezwolny tłum, portale arkad, ciesząc się ulotnością zdarzeń czerpał przyjemność z rozkoszy wzrokowych. Zygmunt Bauman zwraca jednak uwagę, że wraz z postępującą homogenizacją przestrzeni miejskiej i strefowaniem ulica przestała być dla spacerowicza atrakcyjna. Służące za schronienie nostalgikom Arkady zniknęły, bądź też zmieniły swój charakter. Ulice zamieniły się w sprawnie działające arterie komunikacyjne, drogi przelotowe, na których nie wita się już szybko przemieszczających się podróżników. Miejscem samego spektaklu stały się natomiast skrupulatnie przygotowane w tym celu wnętrza, w których zabawa została perfekcyjnie zaplanowana i wyreżyserowana. Benjaminowski Flanuer opuścił zatem niebezpieczne ulice i wtopił się w bezwolny tłum wypełniający dzisiejsze shopping malle. Ale czy ta dawna, frasobliwa postać spacerowicza, który tak namiętnie śledził uliczny ruch, by zarejestrować to wszystko, co umyka, nie odradza się również wśród tłumu flash mobs? Spojrzenie na to zjawisko z takiej perspektywy obnaża przede wszystkim ludyczny charakter migotliwych mas. Jeśli bowiem przywołamy słowa Johana Huizingi, który w klasycznym już dziele Homo Ludens, definiował zabawę jako „czynność dobrowolną, dokonywaną w pewnych ustalonych granicach czasu i przestrzeni według dobrowolnie przyjętych lecz bezwarunkowo obowiązujących reguł, której towarzyszy uczucie napięcia, radości i świadomość odmienności od zwyczajnego życia” [6] – okaże się, że flash mobs posiada wszystkie cechy formalne przypisywane zabawie. To niewątpliwie działanie dobrowolne, mniemające na celu zaspokajania jakiś konieczności i żądz. Spotkania członków odbywają się zawsze w określonym miejscu i czasie. Jest to działanie powtarzalne, co znaczy również, że opiera się na stałych regułach i zasadach. Huizinga zwraca w swej pracy uwagę na towarzyszące zabawie poczucie napięcia i tajemnicy. „Błyskawiczne masy” spełniają i ten postulat, bowiem akcje objęte są głęboką tajemnicą, a uczestników łączy ze sobą wspólny sekret, na bazie, którego budują oni poczucie odrębności od innych. Wielu badaczy wskazywało również na bliskie więzi łączące zabawę z potrzebą estetycznych przeżyć. Myślę, że nie trzeba w tym miejscu wyjaśniać bliskich korelacji, jakie łączą flash mobs ze sztuką, bowiem nasuwają się one same. Przywołują w pamięci koncepcje sztuki awangardowej, które głosiły potrzebę powiązania działalności artystycznej z nową organizacją życia społecznego. Bliskie idei flash mobs wydają się być absurdalne akcje dadaistów, ale również późniejsze, uliczne happeningi okresu flower power.

Sens Flash mobs zależy, zatem od perspektywy, jaką przyjmiemy patrząc na to zjawisko. Dla jednych może to być rodzaj nowego aktywizmu, symbol kolektywnego działania, jakie upowszechni się wraz z rozwojem technologii w przyszłości. Inni widzą w tym przejaw efemerycznej mody, która przeminie szybciej niż się przyjęła. Wydaje się jednak, że zjawisko flash mobs najlepiej rozpatrywać w kategoriach zabawy, która jest dla człowieka czymś podstawowym. To, bowiem przez zabawę błyskawiczne masy tworzą swoją wspólnotę, która rodząc się w wirtualnych zakątkach Internetu, materializuje się w przestrzeni miejskiej. Powracając na ulice miast, dekonstruują obraz codziennej rutyny i tym samym odbudowują życie społeczne. Z drugiej strony jest w tym zjawisku jakieś przedziwne pragnienie uchwycenia chwili, podglądnięcia innych, co podświadomie przywołuje obraz dawnego spacerowicza, którego można by nazwać także „voyerem”. W świecie, w którym erozji uległy wszelkie bariery czasowe i przestrzenne, uchwycenie chwili wymaga jednak nie lada wysiłku. Dlatego też dzisiejszy Flanuer nie chowa się już za maską samotności, a sam wychodzi naprzeciw, „prowokując” innych przechodniów do wzięcia udziału w jego spektaklu. Te enigmatyczne próby odbudowy życia społecznego pozwalają spojrzeć w przyszłość z większą dozą optymizmu.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Bauman Z.: Etyka ponowoczesna, Warszawa 1996.
  2. Benschop A.: Flash mobs: Happening for Internetters - Swarming and the Future of Inexplicable and Smart Mobs, 2003, http://www2.fmg.uva.nl/sociosite/websoc/flashmob.html
  3. Burszta W.J.: Internetowa polis w trzech krótkich odsłonach, [w:] Ekran, mit, rzeczywistość, (red.) Burszta W.J., Warszawa 2003.
  4. Huizinga J.: Homo Ludens, zabawa jako źródło kultury, Warszawa 1998.

[1] Z. Bauman, Etyka ponowoczesna, Warszawa 1996, s. 319-320.

[2] A. Benshop, Flash mobs: Happening for Internetters - Swarming and the Future of Inexplicable and Smart Mobs , 2003, http://www2.fmg.uva.nl/sociosite/websoc/flashmob.html

[3] http://wfa.boo.pl/czym_jest.htm

[4] W.J. Burszta, Internetowa polis w trzech krótkich odsłonach, [w:] Ekran, mit, rzeczywistość, (red.) W.J. Burszta, Warszawa 2003, s. 158.

[5] Z. Bauman, Etyka ponowoczesna, Warszawa 1996, s. 232-243.

[6] J. Huiziga, Homo Ludens. Zabawa jako źródło kultury, Warszawa 1998, s. 55-56.

Copyright by Wojciech Wiśniewski, www.eduskrypt.pl

Wydanie darmowe dostarczone przez Autora.
Niniejsza publikacja nie może być kopiowana, przetwarzana i rozprowadzana bez zgody Wydawcy. Zabronione są jakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji.

Polemizuj na ten temat w FORUM

 góra strony




Koszyk jest pusty
Zaloguj się:

adres e-mail:

hasło:
   
« Zarejestruj się
Wpisz pobrany
kod dostępu:
 
Polecamy:
















Google
    
UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii, proszę zapoznać się z polityką prywatności platformy edukacyjnej eduskrypt.pl
ZAMKNIJ