eduskrypt.pl - platforma nominowana do WORLD SUMMIT AWARD 2007

Sytuacja Polonii w Czkałowie na północy Kazachstanu

Czkałowo to mała miejscowość w północnym Kazachstanie. Położona po środku stepu. Wokoło kilka mniejszych wiosek i pusta przestrzeń. Do najbliższego miasta – Kokczetaw trzeba jechać samochodem ponad dwie godziny. Właśnie tu, w tym małym, kazachskim miasteczku prowadziłam badania etnograficzne w środowisku miejscowej Polonii. Mieszka tu, bowiem spora grupa Polaków. Są to kolejne pokolenia polskich rodzin zesłanych do Kazachstanu przez Związek Radziecki z terenów dzisiejszej Ukrainy.

 Będąc w Czkałowie (Pólnocny Kazachstan) przez dłuższy okres czasu obserwowałam życie codzienne oraz zajęcia tutejszych mieszkańców. Przebywając wśród czkałowskiej polonii szybko przekonałam się jak bardzo ludzie ci czują się związani z Polska. Chcą poznawać narodowe tradycje, obyczaje. Osoby starsze, pamiętające rodzinny kraj, są żywotnie zainteresowane obecną sytuacją w Polsce. Kiedy tylko nadarza im się okazja zadają mnóstwo pytań i zainteresowaniem słuchają opowieści o kraju lat dziecinnych. Z moich osobistych doświadczeń wynika, że świadomość narodowa ludności pochodzenia polskiego zamieszkującej Czkałowo jest znaczna. Polacy z Kazachstanu, pomimo tego, że nie mówią już po polsku lub mówią bardzo słabo, uczestniczą w nabożeństwach w tym języku, oglądają Telewizję Polonię. Wielu z nich bardzo chciałoby zamieszkać na terenie RP, jednak często nie mają pieniędzy oraz odwagi na przeprowadzkę.

Dowodem istnienia świadomości narodowej jest także działalność licznych organizacji polonijnych. W Czkałowie, jak i w okolicznych wioskach istnieją tzw. Domy Polskie, w których Polacy spotykają się by poznawać polską kulturę oraz  język.

Kiedy zakończyłam badania i wróciłam do Polski miałam dużo refleksji na temat czkałowskiej polonii. Po przeanalizowaniu wyników moich badań, m. in.  kwestionariuszy  wywiadów, ankiet, materiałów dydaktycznych, otrzymałam pewien obraz życia, poglądów, świadomości etnicznej i perspektyw Polaków żyjących we współczesnym Kazachstanie.  Korzystając z posiadanych możliwości, chciałbym podzielić się z wszystkimi zainteresowanymi, moimi spostrzeżeniami na temat obecnej sytuacji Polaków w Czkałowie.

Jednoznaczne określenie owej sytuacji jest rzeczą bardzo trudną. Przede wszystkim, dlatego, że standard życia jest bardzo różny. Lepiej żyje się tym, którym udało się wyjechać z terenów wiejskich, do dużych, rozwijających się miast. Na wsiach ciągle żyje się trudno, są problemy z pracą, dostępem do informacji. Domy i mieszkania są raczej ubogie, brakuje łazienek, wody bieżącej i wielu innych niezbędnych rzeczy do normalnej egzystencji.

Dawniej sytuacja ekonomiczna Polaków osiedlonych w Kazachstanie była lepsza niż tych, którzy mieszkali w innych częściach ZSRR.  Co najmniej 90% pracowało w kołchozach i sowchozach, a ich płaca była zależna od sytuacji ekonomicznej pracodawcy. Z reguły mieli też własne domy. Obecnie jest podobnie. Polacy nie żyją najgorzej, zwłaszcza ci, którym udało się zdobyć zatrudnienie w państwowych przedsiębiorstwach, które przetrwały przemianę gospodarczą. Nie są to oczywiście przesadnie duże zarobki, ale wystarcza na w miarę godziwe życie. Zupełnie inaczej jest na wsiach, na których bardzo trudno o jakąkolwiek pracę. Po upadku komunizmu, a wraz z nim sowchozów i kowchozów, każda rodzina otrzymała po kawałku ziemi. Niestety ludzie nie byli w stanie tej ziemi uprawiać ze względu na brak odpowiedniego sprzętu (wynajem był bardzo drogi). Poza tym w latach 90 – tych Kazachstan przechodził ogromny kryzys gospodarczy. Jak wspominają moi informatorzy, były to czasy kiedy brakowało wszystkiego: żywności, prądu, odzieży i innych niezbędnych, do normalnego funkcjonowania, rzeczy.  Zatem niektórzy ludzie sprzedali swoją ziemię, a inni wydzierżawili do uprawy rolnikom w zamian za zboże, mąkę i siano. Dzięki temu zyskali również możliwość pracy u obszarników. Niestety była to praca sezonowa i słabo opłacana.

W czasach wspomnianego kryzysu spora część Czkałowian wyjechała do miast. Ci natomiast, którzy go przetrwali i pozostali w Czkałowie pracują w większości miejscowych firmach i instytucjach , żyją jednak dość skromnie.  Kobiety bardzo często pracują w sklepach, pubach,  mężczyźni w firmach prywatnych zajmujących się remontami, stolarstwem itd. Spora część prowadzi własne gospodarstwa rolne, te jednak przynoszą bardzo nikłe korzyści. Smuci fakt, że w środowisku miejscowej Polonii znajdują się młodzi ludzie, którzy ukończyli polskie Uniwersytety (m.in. absolwenci UMCS, UJ). Proboszcz polskiej parafii w Czkałowie dokłada, bowiem wszelkich starań, aby młodzi ludzie wyjeżdżali na studia do Polski. Dzięki niemu wiele osób skorzystało z tej możliwości. Lokalne władze nie respektują jednak ich dyplomów, dlatego musza oni podejmować inne zajęcia (np. w sklepie, restauracji itd.). Jedyną szansą dla młodych absolwentów było by pozostanie w Polsce. Nie jest to jednak takie proste. Pojawia się problem obywatelstwa, braku miejsc pracy,  na który bez wątpienia wpływa siła uprzedzenia i stereotypów. Dochodzi też kwestia przywiązania do rodziny, którą w tej sytuacji musieliby opuścić. Dlatego spora część decyduje się powrócić do Kazachstanu i pracować w innych zawodach zawodach.

Żyjący tu Polacy skupiają się na ogół wokół parafii rzymskokatolickiej, w której proboszczem jest, wspomniany wcześniej polski ksiądz – Krzysztof Kuryłowicz. Jest on również dyrektorem Domu Kultury Polskiej, placówki, która oferuje zainteresowanym m.in. naukę języka polskiego i  historii Polski. Ks. Kuryłowicz jest znakomitym animatorem kultury. Dokłada wszelkich starań, aby oferta Domu Kultury Polskiej była obszerna i żeby każdy mógł w niej znaleźć coś dla siebie. Na terenie placówki zorganizował już m.in. kurs języka angielskiego, kilka konferencji metodycznych, szkolenia z zakresu obsługi komputera, a także warsztaty polskich tańców ludowych. Odbywają się tu również spotkania z okazji polskich świąt, dyskoteki dla młodzieży. W jednym z pomieszczeń znajduje się także harcówka. W Czkałowie działa, bowiem świetnie zorganizowana drużyna harcerska, która uświetnia swa działalnością liczne imprezy w obrębie parafii i Domu Polskiego, a także daje młodzieży alternatywną formę spędzania wolnego czasu. Powstanie harcerstwa to także inicjatywa księdza Krzysztofa.

Dzięki istnieniu polskiej parafii kościoła rzymsko - katolickiego  i Domu Kultury Polskiej miejscowa Polonia może czuć się jak zorganizowana grupa etniczną. Mają oni również dostęp do bieżących informacji z Polski. Proboszcz stworzył, bowiem w Domu Polskim redakcję kwartalnika polonijnego „Głos Polski”. Młodzież może tu także korzystać z  dobrze wyposażonej biblioteki i kafejki internetowej. Działalność ks. Kuryłowicza jest dla Polaków mieszkających w Czkałowie faktem ogromnej wagi. Mają oni, bowiem możliwość rozwijania swych zainteresowań, której nie dają im lokalne władze.

W Czkałowie oprócz omawianej grupy żyją jeszcze inne narodowości. Większość stanowią oczywiście Kazachowie, ale również Rosjanie, Gruzini. Wszystkie te grupy narodowe żyją razem raczej zgodnie, w atmosferze wzajemnego zrozumienia. O ile mi wiadomo nie istniały znaczące akty prześladowań ludności z polskim pochodzeniem pod żadnym względem. Kulturowe i religijne bogactwo Kazachstanu, spowodowane mnogością zamieszkujących go narodowości sprawiło, że jest on krajem otwartym i gościnnym. Przez pewien okres czasu była nawet taka sytuacja, kiedy to Kazachowie stanowili mniejszość i byli niejako tłamszeni przez inne narodowości.

Po rozpadzie ZSRR i uzyskaniu przez RK niepodległości można zauważyć stopniowe wyłanianie się z cienia ludności kazachskiej. W czasach związku byli oni nieco gorzej traktowani, zwłaszcza przez Rosjan. Teraz, gdy poczuli niepodległość, widać coraz wyraźniej zmiany w tej sytuacji. Otóż inne narodowości (w tym również Polacy) są stopniowo odsuwani od władzy oraz wyższych stanowisk. Wszystko to przechodzi w ręce Kazachów. Zauważalne jest także stopniowe przechodzenie na język kazachski, pomimo tego, że język rosyjski rozumieją wszyscy. Cel takiego działania można również prosto wytłumaczyć. Nieznajomość kazachskiego będzie kolejnym pretekstem do zmiany kadry na ludzi pochodzenia kazachskiego.

Nie są to jednak jeszcze sytuacje groźne. Nie zaobserwowałam u Kazachów objawów nacjonalizmu. Po prostu, po rozpadzie związku radzieckiego poczuli się wolni i starają się to w różny sposób demonstrować.

Sytuacja miejscowej polonii nie jest zła, lecz mimo tego młodzi ludzie opuszczają Czkałowo. Przenoszą się do Rosji, lub do dużych miast Kazachstanu.  Ci, którym udało się dostać obywatelstwo polskie przeprowadzają się do naszego kraju, jest to jednak bardzo mały procent wyjeżdżających.

Ewa Kurdas
(Czkałowo, Kazachstan)

 góra strony




Koszyk jest pusty
Zaloguj się:

adres e-mail:

hasło:
   
« Zarejestruj się
Wpisz pobrany
kod dostępu:
 
Polecamy:
















Google
    
UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii, proszę zapoznać się z polityką prywatności platformy edukacyjnej eduskrypt.pl
ZAMKNIJ